piątek, 12 lipca 2019

Traktuję innych tak jak oni mnie...

Kiedyś polubiłam stronkę na fb, której tytuł sugerował, że będę miała codzienną dawkę treści motywacyjnych, więc niewiele myśląc polubiłam. Zrobiłam błąd. Zamiast codziennej dawki motywatorów miałam codzienną dawkę egoistycznych słodkich cytatów sugerujących, by wszystkich znajomych za byle co przestać traktować jak znajomych, by traktować wszystkich jak oni mnie traktują itp. Nasunęło mi się pytanie - jak to ma być motywujące? Co mnie obchodzą inni w moim własnym rozwoju? Przecież moje szczęście zależy tylko ode mnie. Nie mam co zwalać winy na innych. Ok inni mogą spowolnić pewne fakty, ale efekt końcowy zależy tylko ode mnie.
Uwierz mi, że i Twoje szczęście zależy tylko od Ciebie. Więc zamiast zaprzątać sobie głowę osobami, które rzekomo przeszkadzają Ci w tym, poszukaj innej drogi by osiągnąć cel. 
A tak przy okazji traktuj ludzi jak oni by chcieli być traktowani. Jak ktoś np nie je mięsa to nie musisz przy tej osobie obnosić się z kotletem. Jak nie umiesz zjeść tego kotleta zjeść bez obnszenia się to go nie jedz. Rób tak by innym było miło w Twoim towarzystwie tzn. bądź dyplomatą, a nie podnóżkiem. 
I nie zapominaj -  uśmiechnij się i idź w stronę swojego celu. :)


sobota, 13 kwietnia 2019

O nauczycielach słów kilka...

Z jednej strony uczą, przykładają się do wychowania kolejnych pokoleń. Z drugiej mogą być przyczyną niejednej traumy. Nasi kochani nauczyciele. To im wiele zawdzięczamy należy ich szanować. Jednak to przedstawienie co nam teraz odstawiają powoduje, że mój poziom szacunku zaczął raptownie spadać...
Tak się teraz zastanawiam co wyniosłam ze szkoły co mi się obecnie przydaje.... jakoś niewiele... czytanie, pisanie... kilka wzorów.... lektur już nie pamiętam.... Może zamiast strajkować o kasę to proponuję strajk o zmianę systemu edukacji?
Czemu mnie w szkole nie nauczono jak się PIT wypełnia? Może warto uczyć prawa pracy? W sumie w liceum miałam taki przedmiot jak przedsiębiorczość i mnie uczono jak się druczki do przelewów wypełnia (zawsze coś). Obecny system edukacji jednak daje nam śmietnik w głowach... Wiedzę mamy dużą, ale nieprzydatną :(
Po prostu chciałabym by moje dziecko wyniosło ze szkoły wiedzę i umiejętności, które dadzą mu przepustkę do dobrej pracy i godnego życia.
Co do strajku... Co za kretyn wpadł na pomysł, by strajk robić podczas egzaminów? Dodatkowy stres dla młodzieży nie jest potrzebny.
Dosadnie mówiąc jeżeli stawka, która jest obecnie nie pasuje nauczycielom to zawsze można się przekwalifikować ;)
Nauczyciel, który umie uczyć potrafi się nieźle i przy korepetycjach dorobić. Sama przed maturą zostawiałam 100zł za lekcję za korki z matematyki, ale matematyczka genialna, więc to nie były pieniądze "wyrzucone w błoto" :)
Czyli skoro nauczyciel bez powołania to według mnie spokojnie powinno mu wystarczyć to co dostaje, bo na tyle zasługuje. 

Może trochę rozjaśnię mój tok myślenia. Sama ukończyłam studia, dzięki którym mam uprawnienia by być nauczycielem. Jednak już w trakcie studiów, gdy miałam namiastkę pracy w postaci praktyk stwierdziłam, że to jednak nie dla mnie. Jako nauczyciel szybko bym wysiadła psychicznie. Zadecydowałam o tym by być kimś innym i zostałam fryzjerem. To była praca którą pokochałam i którą chciałam wykonywać.
Nad takim krokiem radzę się zastanowić KAŻDEMU nauczycielowi, któremu nie pasują warunki pracy. Albo zmieńcie szkołę na prywatną, gdzie dobry nauczyciel będzie miał fajną stawkę, albo zmieńcie zawód... strajkiem wprowadzacie tylko niepotrzebne zamieszanie.

Gdzieś się spotkałam ze stwierdzeniem: "to kto będzie uczył, jak wszyscy nauczyciele się przekwalifikują". O to bym się nie martwiła. Dużo osób nie będzie miało na to odwagi - przecież łatwiej stracić resztki godności strajkując. ;)
A tak podsumowując to po prostu śmierdzi polityką na odległość ;) nie zapomnijcie, że obecny rząd został wybrany demokratycznie ;)

Osobiście mam w poważaniu ten strajk, to mnie nie dotyczy, bo obecnie jestem po drugim przekwalifikowaniu i zarabiam tyle, że jak nadal będą szkopki z nauczycielami to stać mnie na to by moje dziecko uczyło się w prywatnej szkole. Żeby fajnie zarabiać i robić to co lubię nie musiałam  strajkować ;)

środa, 27 marca 2019

Pokazówy są na topie

Panuje dziwna moda na strajki, manifestacje i... pokazówy. Tak... pokazówy....
Jak debile udostępniamy to, że ktoś potrzebuje pomocy, ale nie pomagamy. Jak debile krzyczymy, że chcemy równości, ale sami równo nie traktujemy. Jak debile protestujemy.... obrazkami w necie.
Co gorsza wkręcamy w to też dzieci... Uczymy ich by pokazywać zamiast działać.
Co śmieszniejsze walczymy przeciw sprawom, o których nie mamy pojęcia.... Były propozycje zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej i nagle dowiedziałam się, że kobieta nie ma prawa decyzji.... Na prawdę? Mam inne zdanie. Mam pełne prawo decyzji jak również te zaostrzenia nie zmieniłyby mojego życia. Dalej Acta2.... wiele osób, które to krytykuje po zapytaniu czy wiedzą co jest zapisane odpowiada "nie, ale...." (proponuję, ale dokończyć po zapoznaniu się z treścią).
Również udostępnianie zdjęć z chorymi dziećmi... Ostatnio zaczęłam pytać tych co udostępniają ile wpłacili na fundację i... nie wpłacili nic.... To po kiego udostępniać?
A już najlepsze są protesty. To już mnie bawi. Czemu? Bo protestując przeciwko zachowaniu pana X promujemy pana X. Perfekcyjnym dowodem na debilizm protestów i zarabianie na tym jest Doda. Kobieta ma kawał głosu i głowę na karku. Przecież dzięki temu, że pobawiła się w skandalistkę stała się mega popularna (i pewnie swoje na tym zarobiła). Osobiście gratuluje jej głowy na karku i samych przemyślanych ruchów.
Blisko protestów są również manifestacje. Tego zachowania nie rozumiem... Poznałam kilka osób homo i... byli normalni nie pajacowali z tęczami i nie potrzebowali tego. Swoje robili w zaciszu domowym nikomu nic nie narzucając. Obrońcy zwierząt nie znają praw natury itd.... Więc mała prośba, jeśli coś manifestujesz dowiedz się czy wiesz w tej tematyce ABSOLUTNIE WSZYSTKO. Jeśli nie to nie manifestujesz tylko pajacujesz.
Pozdrawiam
Honia :)

piątek, 31 sierpnia 2018

Ściana

Oto moja ściana :)
Zamieszczam na niej złote myśli, to co ma mi się wbić do głowy i plan działania. Jak widać najbliższy miesiąc w dni wolne będę zakuwać SQL, ISTQB i Javę.
Ktoś mnie zapytał czemu nie tablica korkowa? Tablica korkowa mnie ogranicza, natomiast ściana jest duuża a przyklejam do niej za pomocą najprostszej taśmy papierowej (takiej przydatnej przy remontach).
Za miesiąc zobaczymy, które cele nauki przerobię :)
Więc do roboty :)
Pozdrawiam
Honia

czwartek, 30 sierpnia 2018

Centrum zakuwania

Ostatnie "porażki" udowodniły mi, że za mało czasu poświęcam rozwojowi osobistemu. Żeby wzmocnić poziom efektywności mojej nauki postanowiłam zrobić sobie "centrum zakuwania" - czyli po prostu kącik, w którym spokojnie mogę poświęcić czas na naukę. Ponieważ nowe biurka nie należą do najtańszych inwestycji, postanowiłam poszukać na OLX i znalazłam. Człowiek oddał mi to biurko za darmo (nie wiem czemu nie chciał nawet złotóweczki). Jedynym warunkiem było zabrać jak najszybciej. Wydelegowałam męża i oto jest - ładniutkie biureczko :)
Biurko już jest zagospodarowane w 100% dodatkowo nad nim wisi kilka złotych myśli motywujących mnie do pracy nad sobą. Dzięki czemu mam mega wyrzuty sumienia kiedy zaglądam na Kwejka lub scrolluję Facebook'a.
Jestem również w trakcie opracowywania planu działania na przyszły miesiąc. Możliwe, że jutro pochwalę się kalendarzem celów.
A jak wy dbacie o samorozwój? Z chęcią poczytam wasze odpowiedzi, może któraś będzie dla mnie inspiracją do dalszych zadań.
Tymczasem pędzę do kilku obowiązków osobistych.
Pozdrawiam
Honia

środa, 29 sierpnia 2018

Wizyta w muzeum kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej

Całkiem niedawno odwiedziliśmy muzeum w Jaworzynie Śląskiej.
Ponieważ najmłodszy w rodzinie jest fanatykiem kolei szalał po całym muzeum z radości. Muzeum jest warte obejrzenia, koszty biletów nie są drogie, natomiast przewodnicy zawsze coś ciekawego na temat kolei powiedzą.

Ciekawa jestem czy ten wynalazek jest "for fun" czy na poważnie ktoś tak jeździł ;)



Jak widać wiele okazów wymaga remontu i konserwacji wartej dosłownie miliony, części by trzeba było robić na zamówienie, a niestety wszystko kosztuje. 






Najmłodszy co mógł to próbował :) 







Polecam z całego serducha wizytę w tym muzeum :) 

piątek, 24 sierpnia 2018

Dlaczego nie rozmawiam o aborcji?

Często przy mnie poruszany jest temat aborcji. Uciekam od odpowiedzi. W sumie nie chcę o tym zazwyczaj rozmawiać. Dlaczego? Bo osoby, nie ważne których przekonań, i tak zdania nie zmienią. Ci co są za - będą za, a Ci co są przeciw - będą przeciw. Nie zmienimy tego.
Powiem tylko tyle, ja nie umiałabym poddać się temu zabiegowi, to nie dla mnie. Czułabym się strasznie. Szczególnie, że mam już jednego, kochanego plemniczka biegającego już od dawna po świcie. Kocham Go i nie wyobrażam sobie życia bez niego.
Jak kobiety mówią, że nie chcą mieć dzieci to życzę im żeby, albo nigdy nie miały, albo żeby ich podejście się zmieniło w razie ciąży. Nie każdemu jest pisane być rodzicem - i spoko, nie zmieniajmy tego na siłę. Wiem, że takie osoby nie widzą nic złego w aborcji, ale czemu na siłę to zmieniać? Nie wiem czy bym chciała wychowywać się w rodzinie, która mnie nie chciała. Nie wiem czy byłabym szczęśliwa.
Dlatego aborcję zostawiam z boku, bo to mnie nie dotyczy i dotyczyć nie będzie, stąd nie chcę się wypowiadać. Ten post powstał dlatego, że nie rozumiem ludzi, którzy na siłę swoje priorytety wciskają innym. Życie nie polega na rozkazach ;) Żyjmy tak, by być przykładem. Jeżeli będziemy stosować nasze zasady i będzie to naturalne to na pewno przekonamy innych do swoich poglądów bez namawiania kogokolwiek.

 Pozdrawiam i zachęcam
Honia

czwartek, 23 sierpnia 2018

To ja - Honia się nazywam - zainteresowania



Dzisiejszy wpis jest pewnym doświadczeniem dla mnie. Dużym problemem jest dla mnie mówić bezpośrednio o sobie. Przekonałam się o tym na rozmowach o pracę. Przy sprawdzeniu poziomu angielskiego zawsze padło pytanie o mnie. Zawsze rodziła się pustka w głowie - co warto powiedzieć, a czego nie mówić, a i jeszcze powiedz to po angielsku.Najgorsza część każdej rozmowy i chyba przez to jestem obecnie bezrobotna. No ale... do dzieła!!! Dziś zainteresowania (na początek po polsku).

1. Fryzjerstwo - o tak :) to jest pasja. Uwielbiam zajmować się włosami, stylizować, czesać, zmieniać kolor, robić doświadczenia i przede wszystkim doradzać i uczyć. Zaczęło się od kilku warkoczy, zaplecionych znajomym podczas studiów, potem lawina poszła, zaczęłam się uczyć i dowiadywać coraz więcej na temat tego zawodu, aż sama zostałam fryzjerem. Mimo, iż zdrowie nie pozwala na pracę w zawodzie, nadal czasem komuś coś wyczaruję.

2. Kamienie - tak, kamienie, szczególnie te szlachetne. Jako dziecko zbierałam kamienie z pola, które są do dzisiaj w domu rodzinnym. Jak byłam już ciut starsza zaczęłam kupować właśnie te szlachetne. Każdy z nich ma swoją strukturę i historię. Mój ulubiony to tygrysie oko. Kolorystyka brązu i czerni jest przecudowna.

3. Akwarystyka - tym tematem zaraził mnie mój mąż. Gdy zakładaliśmy pierwsze akwarium, a raczej, gdy robił to mój mąż to przyznam, że miałam olbrzymi dystans do ryb. Zastanawiałam się jak to ryba może być ciekawym stworzeniem? Przecież siedzi w wodzie, nic nie powie, nie da się pogłaskać. Zmieniłam zdanie już po pojawieniu się pierwszych stworzonek. Odkryłam, że jednak są to zwierzęta charakterne i jednak da się je pogłaskać ;). Moje ulubione to Bocja Królewska i Skalar.

4. Belly Dance - Taniec brzucha. Jest to fajna forma relaksu i odpoczynku psychicznego. Ogólnie od zawsze lubiłam jakąś formę ruchu, jednak bieganie czy siłownia wydawały mi się zbyt monotonne (teraz już nieco i w tym temacie zmieniam zdanie). Taniec ma to do siebie, że musi pasować do muzyki, a muzyka to nic innego jak pasujące do siebie takty, wszystko jest w rytmie i harmonii (w sumie testowanie sprawdza czy jest taka harmonia ;) ). Studiując chodziłam na zajęcia uczące tego tańca i planuję w niedalekiej przyszłości powrócić do tej praktyki. Puki co zostaje zacisze domowe.

5. Social Media - bardziej od strony psychologicznej, fascynujące jest to jak różne twarze potrafią przybrać ludzie, mając wrażenie, że piszą z obcą osobą. Fascynujące jest również jak technika przez ostatnie 20 lat zmieniła świat.  W końcu 20 lat temu jak ktoś miał w ręku telefon komórkowy był brany za bogacza. Dziś jak ktoś nie ma to można powiedzieć, że jakby nie istniał. To samo dzieje się ze społecznością internetową. Wszelkie informacje przepływają w ułamkach sekund. W Polsce social media zaczęły się od portali typu NaszaKlasa.pl czy Fotka.pl, po jakimś czasie pojawił się obecnie wszędobylski Facebook. Facebook dzisiaj to świetna platforma reklamowa. Każdy kto chce jakoś zabłysnąć czy zarobić posiada swoje konto i stronę na FB. W internecie istnieje już drugi świat i to jak jest odbierany przez naszą psychikę jest fascynujące.


Wow. Trochę mi tego wyszło :) Aż nie wiedziałam, że tyle można powiedzieć tylko o zainteresowaniach. Jest to pisane z marszu więc wszelka krytyka wskazana :) Cóż... muszę się przygotować do kolejnej rozmowy, która mam nadzieję, że da mi pracę :) Niebawem może zaskoczę was wersją po angielsku - jednak to będzie wersja mocniej dopracowana.

Pozdrawiam
Honia

wtorek, 21 sierpnia 2018

Dlaczego Teologia?


Mimo, że studia zaczynałam 10 lat temu nadal padają pytania dlaczego wybrałam ten kierunek na studia. Jednym z powodów była chęć odkrycia czegoś wyjątkowego. Było też wiele pytań, na które odpowiedzi znaleźć nie mogłam, a że nie miałam pomysłu na siebie to wybrałam te studia, które mnie w tamtych czasach interesowały. Wcześniej przez moje myśli przewijała się też informatyka i geologia, ale wyszło jak wyszło.
Padały też pytania czy chciałam zostać katechetką. Przez chwilę tak, jednak praktyki skutecznie wybiły mi to z głowy, po czym też zauważyłam, że nauka Kościoła coraz bardziej odbiega od moich przekonań. Na trzecim roku studiów odkryłam, że jednak nie tędy droga. Rozbudziła się we mnie pasja fryzjerska. Ta pasja jest ze mną do dziś, z chęcią nadal pomagam w pielęgnacji włosów.
Teologię ukończyłam z dyplomem magisterskim.
Jak bym podsumowała studia?
Wspaniała przygoda której nikt mi nie odbierze. Wiedza, która ukształtowała mój charakter. Świadomość, że nie idę owczym pędem i nie wierzę we wszystko co mi podane - mam swoje zdanie.
Takie podsumowanie ;)
Honia

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Nie po to kończyłam studia by sprzątać

Często ostatnio słyszę takie hasła od osób, które chcą zacząć pracę. Całkowicie tego nie rozumiem. Nawet sławy występujące w telewizji (Wierzbicki, Gessler, Amaro itd) sami mówią, że lepiej sprzątać w lokalu z wielką renomą niż być szefem w jakimś lipnym miejscu. Oni mają rację, bo kto normalny w szanowanym miejscu postawi magistra na najwyższym szczeblu? Czy bycie magistrem i wycieranie kurzu tak bardzo boli? Ja też zaczynałam od sprzątania. Jako fryzjer najpierw musiałam nauczyć się czystości w miejscu pracy. To nic innego jak właśnie zamiatanie, mycie okien, czyszczenie narzędzi itd. Tak zaczyna i powinien zaczynać każdy. Czystość w miejscu pracy to podstawa. Nie rozumiałam nigdy postawy "ale ja mam dyplom" czy "zatrudnijcie sprzątaczkę". Niestety nie jest tak fajnie. Jeżeli planujesz rozpocząć pracę w usługach nie oczekuj, że od razu będziesz fryzjerem, kucharzem czy kosmetyczką na 100%. Trzeba zawsze się przyuczyć. To jest praca dla ludzi. To klienci przychodzą ze swoim portfelem, by zapłacić za pracę. Pracodawca prosząc najpierw o umycie okien czy pozamiatanie sprawdza na ile jesteś dokładny. To podstawa.

Więc kochani startujący, bierzemy za ściery i sprzątamy :)
Pozdrawiam
Honia

niedziela, 19 sierpnia 2018

Znowu mam stronkę na Facebooku

Cóż trochę zatęskniło mi się za prowadzeniem stronki. Puki co będzie jedna - ogólna. Chcę zobaczyć jakie treści będę najczęściej zamieszczać. Z czasem podejrzewam, że powstaną jeszcze jakieś 2-3 stronki każda tycząca się innego zainteresowania np fryzjerstwo czy testowanie. Nie oszukujmy się nie każdego interesują obie tematyki. W sumie mało osób jest zainteresowanych oboma tematami. Jednak zamierzam zacząć od ogółu. W moim życiu nastąpiło ostatnio wiele zmian stąd zamierzam i na e-płaszczyźnie nieco uporządkować zarówno tematykę jak formy udostępnianych materiałów. Chcę zwiększyć przekaz pozytywnego myślenia.
Tych którzy chcą mnie śledzić zapraszam na FB https://www.facebook.com/TascaHonia/

Oczywiście reszta bez zmian :)
Pozdrawiam
Honia

Szczęśliwa mamusia

Cześć Wam :)
Mam nowe wyzwanie i wierzę, że mi pomożecie :) Otóż, chcę spróbować codziennego pisania. Chcę czy rzeczywiście jest to tak rozwijające jak wiele blogerek uważa :)

Dzisiaj zacznę od tego jak dużo szczęścia daje mi małżeństwo i macierzyństwo. Tych kilka lat temu zakochałam się w odpowiednim facecie i to rozpoczęło mi drogę w szczęśliwej miłości. Często mówię, że to przykład "głupiej miłości od pierwszego wejrzenia" i to prawda. Strzeliło nas tak, że prawie od razu wiedzieliśmy, że jesteśmy sobie pisani. T. wiedział szybciej, ja musiałam sobie to jeszcze uświadomić. Po roku znajomości stałam się narzeczoną, po kolejnym żoną następnie matką.
Dziś jesteśmy szczęśliwymi rodzicami wychowującymi dwulatka kochającego auta, pociągi i muzykę. Jesteśmy rodziną idealną ze względu na to, że jest między nami szczerość.
Tak, szczerość to podstawa każdego związku :)

Pozdrawiam
Honia

piątek, 3 sierpnia 2018

Jak zdać egzamin ISTQB

Oczywiście jest możliwość zdania egzaminu bez kursów. Jednak trzeba się konkretnie przygotować. 
Pierwszym podręcznikiem powinien być Syllabus, który spokojnie pobierzesz stąd:
 Z tej samej stronki możesz pobrać również słownik i przykładowe testy. Warto je wykonać by upewnić się, że dobrze rozumiesz treść Syllabusa.
Słownik też jest przydatny, jednak ja wolałam korzystać ze słownika on line.
Jeżeli nie jesteś pewien swojej wiedzy warto potrenować na z AmberTeam. Tam znajdziesz pokaźną pulę pytań. Jeżeli dużo jeździsz komunikacją miejską jest kilka, aplikacji (jak dla mnie jakość średnia, ale zawsze coś).
Ktoś mnie spytał ile czasu się uczyłam, by zdać egzamin. Bez "większej spiny" uczyłam się ok miesiąca. Najpierw na spokojnie przeczytałam Syllabus. Wiele terminów okazało się dla mnie zbyt trudnych, więc przy kolejnym czytaniu podpierałam się słownikiem. Nie na darmo przed każdą jednostką tematyczną są wymienione terminy. Trzeba z nich korzystać. Mniej więcej po tygodniu od postanowienia podejścia do egzaminu moje odpowiedzi były na poziomie ok 50% - tak to jeszcze za mało by zdać, jednak widziałam, że już coś rozumiem. Jeśli jakaś tematyka jest dla Ciebie za trudna nie zapomnij o wujku Google i YouTube. Tam jest kopalnia wiedzy. Nawet jeżeli nie chcesz podchodzić do egzaminu, ale chcesz być testerem warto się wtajemniczać wymienionymi wcześniej ścieżkami. :)

Osobiście trochę żałuję, że nie odbyłam konkretnego kursu. Nie zapominajmy wszędzie są ludzie a jak masz spoko charakter to zyskujesz znajomości, które później mogą Ci nieco pomóc. 

Pozdrawiam 
Honia