piątek, 31 sierpnia 2018

Ściana

Oto moja ściana :)
Zamieszczam na niej złote myśli, to co ma mi się wbić do głowy i plan działania. Jak widać najbliższy miesiąc w dni wolne będę zakuwać SQL, ISTQB i Javę.
Ktoś mnie zapytał czemu nie tablica korkowa? Tablica korkowa mnie ogranicza, natomiast ściana jest duuża a przyklejam do niej za pomocą najprostszej taśmy papierowej (takiej przydatnej przy remontach).
Za miesiąc zobaczymy, które cele nauki przerobię :)
Więc do roboty :)
Pozdrawiam
Honia

czwartek, 30 sierpnia 2018

Centrum zakuwania

Ostatnie "porażki" udowodniły mi, że za mało czasu poświęcam rozwojowi osobistemu. Żeby wzmocnić poziom efektywności mojej nauki postanowiłam zrobić sobie "centrum zakuwania" - czyli po prostu kącik, w którym spokojnie mogę poświęcić czas na naukę. Ponieważ nowe biurka nie należą do najtańszych inwestycji, postanowiłam poszukać na OLX i znalazłam. Człowiek oddał mi to biurko za darmo (nie wiem czemu nie chciał nawet złotóweczki). Jedynym warunkiem było zabrać jak najszybciej. Wydelegowałam męża i oto jest - ładniutkie biureczko :)
Biurko już jest zagospodarowane w 100% dodatkowo nad nim wisi kilka złotych myśli motywujących mnie do pracy nad sobą. Dzięki czemu mam mega wyrzuty sumienia kiedy zaglądam na Kwejka lub scrolluję Facebook'a.
Jestem również w trakcie opracowywania planu działania na przyszły miesiąc. Możliwe, że jutro pochwalę się kalendarzem celów.
A jak wy dbacie o samorozwój? Z chęcią poczytam wasze odpowiedzi, może któraś będzie dla mnie inspiracją do dalszych zadań.
Tymczasem pędzę do kilku obowiązków osobistych.
Pozdrawiam
Honia

środa, 29 sierpnia 2018

Wizyta w muzeum kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej

Całkiem niedawno odwiedziliśmy muzeum w Jaworzynie Śląskiej.
Ponieważ najmłodszy w rodzinie jest fanatykiem kolei szalał po całym muzeum z radości. Muzeum jest warte obejrzenia, koszty biletów nie są drogie, natomiast przewodnicy zawsze coś ciekawego na temat kolei powiedzą.

Ciekawa jestem czy ten wynalazek jest "for fun" czy na poważnie ktoś tak jeździł ;)



Jak widać wiele okazów wymaga remontu i konserwacji wartej dosłownie miliony, części by trzeba było robić na zamówienie, a niestety wszystko kosztuje. 






Najmłodszy co mógł to próbował :) 







Polecam z całego serducha wizytę w tym muzeum :) 

piątek, 24 sierpnia 2018

Dlaczego nie rozmawiam o aborcji?

Często przy mnie poruszany jest temat aborcji. Uciekam od odpowiedzi. W sumie nie chcę o tym zazwyczaj rozmawiać. Dlaczego? Bo osoby, nie ważne których przekonań, i tak zdania nie zmienią. Ci co są za - będą za, a Ci co są przeciw - będą przeciw. Nie zmienimy tego.
Powiem tylko tyle, ja nie umiałabym poddać się temu zabiegowi, to nie dla mnie. Czułabym się strasznie. Szczególnie, że mam już jednego, kochanego plemniczka biegającego już od dawna po świcie. Kocham Go i nie wyobrażam sobie życia bez niego.
Jak kobiety mówią, że nie chcą mieć dzieci to życzę im żeby, albo nigdy nie miały, albo żeby ich podejście się zmieniło w razie ciąży. Nie każdemu jest pisane być rodzicem - i spoko, nie zmieniajmy tego na siłę. Wiem, że takie osoby nie widzą nic złego w aborcji, ale czemu na siłę to zmieniać? Nie wiem czy bym chciała wychowywać się w rodzinie, która mnie nie chciała. Nie wiem czy byłabym szczęśliwa.
Dlatego aborcję zostawiam z boku, bo to mnie nie dotyczy i dotyczyć nie będzie, stąd nie chcę się wypowiadać. Ten post powstał dlatego, że nie rozumiem ludzi, którzy na siłę swoje priorytety wciskają innym. Życie nie polega na rozkazach ;) Żyjmy tak, by być przykładem. Jeżeli będziemy stosować nasze zasady i będzie to naturalne to na pewno przekonamy innych do swoich poglądów bez namawiania kogokolwiek.

 Pozdrawiam i zachęcam
Honia

czwartek, 23 sierpnia 2018

To ja - Honia się nazywam - zainteresowania



Dzisiejszy wpis jest pewnym doświadczeniem dla mnie. Dużym problemem jest dla mnie mówić bezpośrednio o sobie. Przekonałam się o tym na rozmowach o pracę. Przy sprawdzeniu poziomu angielskiego zawsze padło pytanie o mnie. Zawsze rodziła się pustka w głowie - co warto powiedzieć, a czego nie mówić, a i jeszcze powiedz to po angielsku.Najgorsza część każdej rozmowy i chyba przez to jestem obecnie bezrobotna. No ale... do dzieła!!! Dziś zainteresowania (na początek po polsku).

1. Fryzjerstwo - o tak :) to jest pasja. Uwielbiam zajmować się włosami, stylizować, czesać, zmieniać kolor, robić doświadczenia i przede wszystkim doradzać i uczyć. Zaczęło się od kilku warkoczy, zaplecionych znajomym podczas studiów, potem lawina poszła, zaczęłam się uczyć i dowiadywać coraz więcej na temat tego zawodu, aż sama zostałam fryzjerem. Mimo, iż zdrowie nie pozwala na pracę w zawodzie, nadal czasem komuś coś wyczaruję.

2. Kamienie - tak, kamienie, szczególnie te szlachetne. Jako dziecko zbierałam kamienie z pola, które są do dzisiaj w domu rodzinnym. Jak byłam już ciut starsza zaczęłam kupować właśnie te szlachetne. Każdy z nich ma swoją strukturę i historię. Mój ulubiony to tygrysie oko. Kolorystyka brązu i czerni jest przecudowna.

3. Akwarystyka - tym tematem zaraził mnie mój mąż. Gdy zakładaliśmy pierwsze akwarium, a raczej, gdy robił to mój mąż to przyznam, że miałam olbrzymi dystans do ryb. Zastanawiałam się jak to ryba może być ciekawym stworzeniem? Przecież siedzi w wodzie, nic nie powie, nie da się pogłaskać. Zmieniłam zdanie już po pojawieniu się pierwszych stworzonek. Odkryłam, że jednak są to zwierzęta charakterne i jednak da się je pogłaskać ;). Moje ulubione to Bocja Królewska i Skalar.

4. Belly Dance - Taniec brzucha. Jest to fajna forma relaksu i odpoczynku psychicznego. Ogólnie od zawsze lubiłam jakąś formę ruchu, jednak bieganie czy siłownia wydawały mi się zbyt monotonne (teraz już nieco i w tym temacie zmieniam zdanie). Taniec ma to do siebie, że musi pasować do muzyki, a muzyka to nic innego jak pasujące do siebie takty, wszystko jest w rytmie i harmonii (w sumie testowanie sprawdza czy jest taka harmonia ;) ). Studiując chodziłam na zajęcia uczące tego tańca i planuję w niedalekiej przyszłości powrócić do tej praktyki. Puki co zostaje zacisze domowe.

5. Social Media - bardziej od strony psychologicznej, fascynujące jest to jak różne twarze potrafią przybrać ludzie, mając wrażenie, że piszą z obcą osobą. Fascynujące jest również jak technika przez ostatnie 20 lat zmieniła świat.  W końcu 20 lat temu jak ktoś miał w ręku telefon komórkowy był brany za bogacza. Dziś jak ktoś nie ma to można powiedzieć, że jakby nie istniał. To samo dzieje się ze społecznością internetową. Wszelkie informacje przepływają w ułamkach sekund. W Polsce social media zaczęły się od portali typu NaszaKlasa.pl czy Fotka.pl, po jakimś czasie pojawił się obecnie wszędobylski Facebook. Facebook dzisiaj to świetna platforma reklamowa. Każdy kto chce jakoś zabłysnąć czy zarobić posiada swoje konto i stronę na FB. W internecie istnieje już drugi świat i to jak jest odbierany przez naszą psychikę jest fascynujące.


Wow. Trochę mi tego wyszło :) Aż nie wiedziałam, że tyle można powiedzieć tylko o zainteresowaniach. Jest to pisane z marszu więc wszelka krytyka wskazana :) Cóż... muszę się przygotować do kolejnej rozmowy, która mam nadzieję, że da mi pracę :) Niebawem może zaskoczę was wersją po angielsku - jednak to będzie wersja mocniej dopracowana.

Pozdrawiam
Honia

wtorek, 21 sierpnia 2018

Dlaczego Teologia?


Mimo, że studia zaczynałam 10 lat temu nadal padają pytania dlaczego wybrałam ten kierunek na studia. Jednym z powodów była chęć odkrycia czegoś wyjątkowego. Było też wiele pytań, na które odpowiedzi znaleźć nie mogłam, a że nie miałam pomysłu na siebie to wybrałam te studia, które mnie w tamtych czasach interesowały. Wcześniej przez moje myśli przewijała się też informatyka i geologia, ale wyszło jak wyszło.
Padały też pytania czy chciałam zostać katechetką. Przez chwilę tak, jednak praktyki skutecznie wybiły mi to z głowy, po czym też zauważyłam, że nauka Kościoła coraz bardziej odbiega od moich przekonań. Na trzecim roku studiów odkryłam, że jednak nie tędy droga. Rozbudziła się we mnie pasja fryzjerska. Ta pasja jest ze mną do dziś, z chęcią nadal pomagam w pielęgnacji włosów.
Teologię ukończyłam z dyplomem magisterskim.
Jak bym podsumowała studia?
Wspaniała przygoda której nikt mi nie odbierze. Wiedza, która ukształtowała mój charakter. Świadomość, że nie idę owczym pędem i nie wierzę we wszystko co mi podane - mam swoje zdanie.
Takie podsumowanie ;)
Honia

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Nie po to kończyłam studia by sprzątać

Często ostatnio słyszę takie hasła od osób, które chcą zacząć pracę. Całkowicie tego nie rozumiem. Nawet sławy występujące w telewizji (Wierzbicki, Gessler, Amaro itd) sami mówią, że lepiej sprzątać w lokalu z wielką renomą niż być szefem w jakimś lipnym miejscu. Oni mają rację, bo kto normalny w szanowanym miejscu postawi magistra na najwyższym szczeblu? Czy bycie magistrem i wycieranie kurzu tak bardzo boli? Ja też zaczynałam od sprzątania. Jako fryzjer najpierw musiałam nauczyć się czystości w miejscu pracy. To nic innego jak właśnie zamiatanie, mycie okien, czyszczenie narzędzi itd. Tak zaczyna i powinien zaczynać każdy. Czystość w miejscu pracy to podstawa. Nie rozumiałam nigdy postawy "ale ja mam dyplom" czy "zatrudnijcie sprzątaczkę". Niestety nie jest tak fajnie. Jeżeli planujesz rozpocząć pracę w usługach nie oczekuj, że od razu będziesz fryzjerem, kucharzem czy kosmetyczką na 100%. Trzeba zawsze się przyuczyć. To jest praca dla ludzi. To klienci przychodzą ze swoim portfelem, by zapłacić za pracę. Pracodawca prosząc najpierw o umycie okien czy pozamiatanie sprawdza na ile jesteś dokładny. To podstawa.

Więc kochani startujący, bierzemy za ściery i sprzątamy :)
Pozdrawiam
Honia

niedziela, 19 sierpnia 2018

Znowu mam stronkę na Facebooku

Cóż trochę zatęskniło mi się za prowadzeniem stronki. Puki co będzie jedna - ogólna. Chcę zobaczyć jakie treści będę najczęściej zamieszczać. Z czasem podejrzewam, że powstaną jeszcze jakieś 2-3 stronki każda tycząca się innego zainteresowania np fryzjerstwo czy testowanie. Nie oszukujmy się nie każdego interesują obie tematyki. W sumie mało osób jest zainteresowanych oboma tematami. Jednak zamierzam zacząć od ogółu. W moim życiu nastąpiło ostatnio wiele zmian stąd zamierzam i na e-płaszczyźnie nieco uporządkować zarówno tematykę jak formy udostępnianych materiałów. Chcę zwiększyć przekaz pozytywnego myślenia.
Tych którzy chcą mnie śledzić zapraszam na FB https://www.facebook.com/TascaHonia/

Oczywiście reszta bez zmian :)
Pozdrawiam
Honia

Szczęśliwa mamusia

Cześć Wam :)
Mam nowe wyzwanie i wierzę, że mi pomożecie :) Otóż, chcę spróbować codziennego pisania. Chcę czy rzeczywiście jest to tak rozwijające jak wiele blogerek uważa :)

Dzisiaj zacznę od tego jak dużo szczęścia daje mi małżeństwo i macierzyństwo. Tych kilka lat temu zakochałam się w odpowiednim facecie i to rozpoczęło mi drogę w szczęśliwej miłości. Często mówię, że to przykład "głupiej miłości od pierwszego wejrzenia" i to prawda. Strzeliło nas tak, że prawie od razu wiedzieliśmy, że jesteśmy sobie pisani. T. wiedział szybciej, ja musiałam sobie to jeszcze uświadomić. Po roku znajomości stałam się narzeczoną, po kolejnym żoną następnie matką.
Dziś jesteśmy szczęśliwymi rodzicami wychowującymi dwulatka kochającego auta, pociągi i muzykę. Jesteśmy rodziną idealną ze względu na to, że jest między nami szczerość.
Tak, szczerość to podstawa każdego związku :)

Pozdrawiam
Honia

piątek, 3 sierpnia 2018

Jak zdać egzamin ISTQB

Oczywiście jest możliwość zdania egzaminu bez kursów. Jednak trzeba się konkretnie przygotować. 
Pierwszym podręcznikiem powinien być Syllabus, który spokojnie pobierzesz stąd:
 Z tej samej stronki możesz pobrać również słownik i przykładowe testy. Warto je wykonać by upewnić się, że dobrze rozumiesz treść Syllabusa.
Słownik też jest przydatny, jednak ja wolałam korzystać ze słownika on line.
Jeżeli nie jesteś pewien swojej wiedzy warto potrenować na z AmberTeam. Tam znajdziesz pokaźną pulę pytań. Jeżeli dużo jeździsz komunikacją miejską jest kilka, aplikacji (jak dla mnie jakość średnia, ale zawsze coś).
Ktoś mnie spytał ile czasu się uczyłam, by zdać egzamin. Bez "większej spiny" uczyłam się ok miesiąca. Najpierw na spokojnie przeczytałam Syllabus. Wiele terminów okazało się dla mnie zbyt trudnych, więc przy kolejnym czytaniu podpierałam się słownikiem. Nie na darmo przed każdą jednostką tematyczną są wymienione terminy. Trzeba z nich korzystać. Mniej więcej po tygodniu od postanowienia podejścia do egzaminu moje odpowiedzi były na poziomie ok 50% - tak to jeszcze za mało by zdać, jednak widziałam, że już coś rozumiem. Jeśli jakaś tematyka jest dla Ciebie za trudna nie zapomnij o wujku Google i YouTube. Tam jest kopalnia wiedzy. Nawet jeżeli nie chcesz podchodzić do egzaminu, ale chcesz być testerem warto się wtajemniczać wymienionymi wcześniej ścieżkami. :)

Osobiście trochę żałuję, że nie odbyłam konkretnego kursu. Nie zapominajmy wszędzie są ludzie a jak masz spoko charakter to zyskujesz znajomości, które później mogą Ci nieco pomóc. 

Pozdrawiam 
Honia

wtorek, 19 czerwca 2018

Jak wybrać dobry żłobek dla dziecka?



Ci co mnie znają doskonale wiedzą, że mam dziecko w żłobku. Dla mnie wybór żłobka nie był ciężki. Jednak zauważyłam, że dużo matek ma problem by w odpowiednim czasie zadecydować gdzie i do którego żłobka zapisać dziecko. Dlatego zadam nieco pytań, na jakie każda matka powinna sobie odpowiedzieć przed wyborem żłobka.

1. Żłobek prywatny czy publiczny?
W brew pozorom to jest jedno z kluczowych pytań. Warto się wcześniej zapoznać z różnicami w zajęciach dla dzieci oraz w kosztach. Przez wzgląd na różne teorie tyczące się żłobków publicznych ja wolałam wybrać prywatny. Wiadomo, że czesne w żłobkach prywatnych jest dużo wyższe, jednak często program też jest bogatszy, a w żłobkach publicznych za wiele zajęć trzeba dopłacać i to nie małe pieniądze.

2. Skąd wziąć pieniądze na żłobek?
Pieniądze zawsze prowadzą do największych sporów. Warto jednak się rozejrzeć czy firma, w której pracuje rodzic nie daje dofinansowań. Często są to dofinansowania w kwotach 300-500zł, a wiadomo przeliczając to na comiesięczne utrzymanie w żłobku to jest ładna kwota. Dodatkowo wiele miast również oferuje dofinansowania nawet w żłobkach prywatnych. Więc warto spokojnie się zorientować jak wygląda rekrutacja na takie miejsce dofinansowane. Spora część rodziców korzysta z obu form dofinansowania, które skutecznie odciążają budżet rodzinny.

3. Kiedy zacząć planowanie posłania dziecka do żłobka?
Jak najwcześniej. Jeżeli nie planujecie przeprowadzek warto nad tym się zastanowić przy wyborze formy urlopu macierzyńskiego - czyli chwilę przed porodem to idealny czas na plany. Są żłobki które oferują opiekę nad dzieckiem już w okolicach 6 miesiąca życia dziecka. Nawet jeśli planujesz roczną przerwę zawodową warto wcześniej posłać dziecko do żłobka w celu adaptacji zarówno psychicznej jak i zdrowotnej dziecka i matki. Dużo mam ma sporo oporów w pierwszych dniach "żłobkowania". Warto być wtedy na każde zawołanie. Wiele dzieci adaptując się w żłobku również musi swoje "odchorować", a składanie L4 co drugi tydzień niekoniecznie jest mile widziane u pracodawców.
Warto też kilka miesięcy przed planowanym rozpoczęciem "żłobkowania" mieć już podpisaną umowę ze żłobkiem. Niestety liczba miejsc w żłobkach jest ograniczona i zostawianie takich spraw na ostatnią chwilę grozi brakiem miejsca dla pociechy.

4. Jaka powinna być lokalizacja żłobka?
Warto z dużym wyprzedzeniem zorientować się nad lokalizacją żłobków. Duży plus jeżeli wybrany żłobek jest położony 5 min od miejsca zamieszkania lub miejsca pracy. Jeśli tak nie jest trzeba dużo wcześniej się zorientować jak wygląda dotarcie do żłobka szczególnie w godzinach szczytu.

5. Jaki jest program żłobka?
Osobiście nie wiem jak to wygląda w żłobkach publicznych, jednak prywatne z reguły mają coś w rodzaju programu edukacyjnego. Warto się dowiedzieć jak wygląda sytuacja z nocnikowaniem, oraz jakie atrakcje przewiduje żłobek.

6. Czy dziecko ma uczulenia pokarmowe?
Jeżeli dziecko ma jakieś uczulenia pokarmowe warto wcześniej się dowiedzieć jak żłobek to respektuje. Jeśli byłyby z tym jakiekolwiek problemy to trzeba wiedzieć na ile w żłobku dziecko może mieć wyżywienie własne na ile korzysta z jakiejkolwiek formy cateringu.

7. Czego wymagam od żłobka?
Konieczne jest ustalenie priorytetów. Jeżeli masz jakiekolwiek priorytety warto je spisać po czym przy rozmowie z dyrekcją placówki wypytać dokładnie o te aspekty. Oczywiście czasem trzeba iść na kompromis. W żłobku do którego uczęszcza mój malec próbowałam wprowadzić opiekunki w wielopieluchowanie, niestety dla ciotek to było zbyt duże wyzwanie więc musiałam darować sobie takie "doświadczenia". Wielopieluchy zostały w domu i nadal są używane, a do żłobka zanosimy jednorazówki.

8. Jak wygląda okres adaptacji i polityka żłobka?
Są żłobki które nie wpuszczają rodziców do salek, są żłobki w których przy okresie adaptacji rodzic jest przy dziecku, są żłobki z jeszcze inną polityką. O to też koniecznie trzeba wypytać.

9. Jaką opinię ma żłobek?
Jest dużo grup na facebooku, które łączą młode mamy. Warto się zapytać grupowiczek, czy wiedzą coś na temat upatrzonego żłobka. Często te mamy potrafią odpowiedzieć na te pytania, na które dyrekcja żłobka niekoniecznie udziela odpowiedzi.

10. Jak wygląda proces rekrutacji?
To jest jedno z najważniejszych pytań. Jak tylko zostanie podjęta decyzja o posłaniu dziecka do żłobka należy się dowiedzieć jak przebiega rekrutacja. Podejrzewam, że każde miasto ma swoje wytyczne, do których należy się zastosować.

11. Jakie zaświadczenia muszę przygotować?
Jeśli staramy się o jakiekolwiek dofinansowanie trzeba zebrać komplet dokumentów. Np. zaświadczenie z pracy, studiów itp, jak również udowodnienie, że dziecko zamieszkuje na terenie danego miasta. Czasem wystarczy umowa najmu, czasem musi być zaświadczenie o zameldowaniu stałym lub czasowym.


To są pytania, które mi pomogły w wyborze żłobka. Obecnie najmłodszy uczęszcza do żłobka Elfiki przy Legnickiej we Wrocławiu. Osobiście jestem zadowolona z tego żłobka. Jeśli ktoś zastanawia się nad tym żłobkiem mogę w przyszłości napisać recenzję, która będzie na duży plus. :)


Pozdrawiam
Honia

środa, 4 kwietnia 2018

Wiosna!!! W galerii handlowej?

W końcu wiosna, można wyjść z domu i się ruszyć - mam kolejne wyzwanie ;) trochę zyskać na kondycji i zniwelować co nieco worek poporodowy, który mi wisi zamiast brzucha.
Jak niektórzy wiedzą obecnie pracuję w sklepie z butami Salamander. Sklep znajduje się w galerii handlowej. Moje zaskoczenie jak bardzo społeczeństwo jest uzależnione od galerii handlowej sięga zenitu. Dwa dni świąt mieliśmy pozamykane galerie i sklepy i już w drugi dzień świąt ludzie świrowali. Otwieram fb i w każdej grupie terytorialnej były niezłe rozkmninki gdzie i co jest otwarte.
Po co? Była ładna pogoda. Można było pojechać na spacerek za miasto, pójść na rower, rolki itd...
Pomysłów można by wynaleźć wiele.... ale łatwiej spytać o sklep.
Dzień po świętach akurat miałam dzień w pracy. I... kupa ludzi, wszędzie, w całej galerii. Utarg na kasie jak w normalny dzień w tygodniu, więc na sprzedaży się to jakoś nie odbiło. Sporo było "apaczy"(a pacze i pacze i pójdę) i turystów (ta sama logika). Sęk w tym, że pogoda jest genialna na spacery, a między regałami widuję matki z dziećmi, które widzę ponownie po kilku godzinach i oczywiście wściekłe bo dzieci zaczynają marudzić.
Ludziska obudźcie się. Życie to nie galeria handlowa. Niedziele bez handlu nie robią wam krzywdy, wręcz przeciwnie.
Tak chciałam pomarudzić i lecę zrobić przecier owocowy dla moich facetów i jedziemy za miasto :)
Pozdrawiam
Honia

środa, 21 lutego 2018

Nie wypaliło

Nokia mnie nie chce na akademii, ale nie dziwię się. Widocznie nie byłam w grupie najlepszych. Skoro tak to muszę zacząć sobie ogarniać wszystko po kolei. Może coś błędnie zrozumiałam, a może moja wiedza była po prostu za mała. Postanowiłam sobie zrobić notatki. Tak, tu na blogu :)
Chcę jeszcze raz "przerobić" syllabus ISTQB i ogarnąć info tyczące się telekomunikacji i informatyki. Zobaczymy co mi z tego wyniknie ;P.
Pozdrawiam
Honia